środa, 21 grudnia 2016

Świąteczne dekoracje

Dzisiaj coś świątecznego :)

Cyprysik dorobił się kolorowych światełek (ku uciesze najmłodszego członka rodziny), a dekoracje stanowią małe poisencje, drewniane ozdoby oraz widoczne na zdjęciu ludki w cieplutkich czapeczkach. Ludziki znaleźliśmy wśród ogromu świątecznych dekoracji. Były tak urocze, że koniecznie musiały u nas zamieszkać :)




Na parapecie stanęła skrzynka z mieniącymi się na srebrno gałązkami (ach ten brokat, wszystko się świeci. Czy to się da kiedykolwiek posprzątać? Straciłam nadzieję, znajdując brokat wszędzie... :P). W oknie zaś wisi wiklinowe serce udekorowane gałązkami i gwiazdami betlejemskimi. Zdjęcie marne, ale nie pomyślałam o tym zanim zostało zawieszone... :P




Na stole pojawił się wianek, który początkowo miał być stroikiem na brzozowej gałęzi... ale żadna gałązka nie spełniła moich oczekiwań :D Miało być drewno, cztery świeczki, żadnej zieleniny, a już na pewno nie na okrągłym wianuszku... No i efekt mamy taki ;)

Ostatnio aparat coraz częściej zjada kolory. To już chyba ze względu na wiek, nie młodnieje niestety. Na żywo kolory są bardziej intensywne i prezentuje się znacznie lepiej :)

piątek, 2 grudnia 2016

Zaproszenia fioletowe

Kilka prac mam rozkopanych, wizję świątecznych stroików w głowie, pomysłów na pudełka sporo... i aż jedną (!) kartkę świąteczną :D I jak ja mam jedną kartkę wysłać w kilka miejsc? Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu nadrobię zaległości. I chociaż raz wyślę kartki (których jeszcze nie ma) na czas :)

Były już zaproszenia czerwone, teraz ten sam wzór wykonałam na fioletowo. Nie mam pojęcia, dlaczego baza zaproszenia ma kolor różowo-nijaki, ale aparat ostatnio zaczął połykać kolory. Tak czy inaczej, fioletowy papier pięknie błyszczy i całość wygląda bardzo elegancko :)



niedziela, 20 listopada 2016

Album dla dziewczynki

Radosny i kwiecisty album dla dziewczynki, która niedługo przyjdzie na świat. Podczas robienia zdjęć dzidzia jeszcze nie miała imienia - dlatego okienko jest puste. Teraz zostało uzupełnione tekturkowym imieniem, ale już nie doczekało się zdjęcia. Przedstawiam zatem album gotowy w 99% :)











piątek, 18 listopada 2016

choinkowa

Pierwsza kartka z motywami zimowo-świątecznymi w tym roku. Zupełnie nie mogę zacząć tematu... nawet pierwszy śnieg mnie nie zmobilizował. Ale może jeszcze rozkręcę temat :)



niedziela, 6 listopada 2016

Zaproszenie ślubne

Zainspirowana niedawnym ślubem, nie mogłam się powstrzymać i musiałam wydobyć z zapakowanego do kartonów warsztatu kilka drobiazgów. Nie mam teraz ani miejsca, ani warunków do papierowych prac, więc założyłam, że wykorzystać mogę tylko pięć "skladników". Okazało się, że użyłam znacznie mniej... i proszę, oto moje zaproszenia. Potrzeba działań twórczych została minimalnie zaspokojona ;)

Wprawdzie ślubu na horyzoncie póki co nie widać, ale zbliża się okrągła rocznica rodziców - myślę, że wzór i na taką okazję się nada :)





piątek, 4 listopada 2016

Zaproszenia

Od kilku miesięcy zupełnie nie mam czasu na tworzenie, a jeśli już coś naprędce uda mi się poskładać, to nawet nie mam okazji zrobić zdjęć. Postanowiłam jednak nieco nadrobić zaległości i odkopałam kilka przedpotopowych prac.
W związku z powyższym, prezentuję coś zaległego - klasyczne zaproszenia, wykonane na naszą małą rodzinną uroczystość. Bardzo proste w swojej formie, dzięki czemu wzór sprawdza się dla wielu różnych okazji. Klasyka zawsze dobrze wygląda :)



czwartek, 3 listopada 2016

Przypominajka dla zapominalskich

Dzień dobry! Witam się po kolejnej długiej przerwie. Tym razem z małym eksperymentem, aktualnie w fazie testów :)

Jako osoba zapominalska i często niezorganizowana, wszystkie ważniejsze sprawy staram się zapisywać. Gdzieś, gdziekolwiek, dzięki czemu potem wszędzie mam pełno różnych karteczek. Niestety, karteczki się gubią, mam w nich wieczny bałagan i nie wszystkie wyrzucam od razu, przez co potem nie jestem pewna, czy to już było... czy może dopiero będzie?

Przerzuciłam się zatem na kalendarz książeczkowy. Metoda się sprawdzała, ale do czasu. O ile kalendarz leżał na biurku jeszcze do niego zaglądałam. Ale kiedy już wylądował w szufladzie... wracałam do karteczek i historia z bałaganem zaczynała się od nowa.

Potem trafiłam gdzieś na metodę zapisywania rzeczy w formie listy rzeczy do zrobienia i wykreślaniu tych zrealizowanych. Fajny pomysł, ale skończyło się tak, jak z kalendarzem - dopóki był na widoku było dobrze, a potem... no, potem to już jak zwykle.

Kolejnym podejściem był kalendarz stojący. Eureka, działa! Ale... no właśnie, było jedno ale. Zazwyczaj wyglądał tak, jak poniżej. I oczywiście obrazek zdobiły ponaklejane karteczki, a jakże.


Myślałam, myślałam, aż w końcu wymyśliłam. Własną kombinację kalendarza, listy i karteczek. I tak oto powstała moja przypominajka :)



Zasada działania przypominajki jest prosta. Po pierwsze widzę cały tydzień, a to dla mnie najważniejsze. Dzień zakończony odklejam i już nie gubię się w tym, co było. Po drugie mam wizję tego, co muszę zrobić w najbliższym czasie, ale jeszcze nie wiem, kiedy. Tym sposobem do kategorii "w tym tygodniu" wrzucam to, co zależy od pogody, wolnego czasu czy innych sprzyjających okoliczności. Zaplanowane konkretnie przenoszę do dnia. Tak samo plany miesięczne zmieniają miejsce, kiedy nadejdzie ich czas. Przypominajka wylądowała na miejscu stojącego kalendarza, jest zatem cały czas na widoku i to znacznie pomaga w organizacji. Metodę stosuję od miesiąca i póki co - działa! :)




Czas pokaże, czy sprawdzi się na dłuższą metę i czy będę musiała ją w jakiś sposób zmodyfikować, ale jak do tej pory spełnia swoją funkcję bardzo dobrze. Zobaczymy, jak się potoczą losy przypominajki i czy w końcu uda mi się lepiej zorganizować :)


piątek, 30 września 2016

Kwiecista

Znalazłam właśnie zakurzony post, o którym z jakiegoś powodu zapomniałam. Nadrabiam zatem zaległości.
Różowa kartka dla pewnej Pani. Kwiatki z domowego ogródka, które następnym razem - mam nadzieję! - nabiorą już kolorów :)



czwartek, 29 września 2016

Niebieskie pudełko

Dzień dobry!

W związku z poważnymi zmianami życiowymi, blog zdążył się mocno zakurzyć. Nadal jednak żyję i mam się dobrze, choć warsztat został schowany do pudeł. Mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni i z radością rozpakuję skrzynkę z papierami :)

Tymczasem - bukiecik z rafaello. Wybieramy się na wesele, a że kwiatki więdną prędko, pokusiłam się o słodszą wersję małego upominku. Wykonany metodą prób i błędów - gdzieś przewinęło mi się zdjęcie podobnego bukietu i w przypływie emocji koniecznie musiałam zrobić coś podobnego. Zrobienie zajęło kilka chwil i w efekcie powstało takie coś. Będzie ładnym dodatkiem do prezentu :)