środa, 4 grudnia 2013

Od serca

Zakładki tak mi się spodobały, że samoistnie stworzyły się jeszcze dwie. Myślę o nich jak o drobnych upominkach dla bliskich moli książkowych, więc praca nad nimi jest jeszcze przyjemniejsza :)







Swoją drogą, mi również przydałaby się zakładka. Ale jak wiadomo, szewc bez butów chodzi... więc pewnie nieprędko doczekam się własnej ;)


6 komentarzy:

  1. Super są :) a te papiery coraz bardziej mi się podobają, z jakiej to kolekcji, jeśli można spytać?

    OdpowiedzUsuń
  2. Heh:) z tym szewcem-to tak jak u mnie:) a zakładki śliczne

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja okazałam się egoistką. Pierwsza była moja , potem obdzieliłam domowników.
    Bardzo pomysłowe otoczenie napisu i kolejna śliczna zawieszka :)))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam ze szkolnych lat, że zawsze miałam jakąś zakładkę. No właśnie... jakąś... czyli zwyczajną... a czasem była to jakaś pocztówka, czasem jakaś kartka... Prawdę mówiąc, ostatnio w Matrasie dziecko zwróciło mi uwagę, żeby oprócz książki kupić mu zakładkę. Uświadomiłaś mi, że takie pozornie zwyczajne rzeczy są jednak ważne, ale mogą też być ładne i unikalne, mogą być miłym upominkiem i mogą dać dużo radości i satysfakcji gdy się je tworzy samodzielnie. Idź tą drogą, bo nieźle Ci to wychodzi i jakby nie patrzeć potrafisz inspirować i motywować (mnie na pewno!) :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję za tak miły komentarz. Jest mi tak miło, że aż nie wiem, co powiedzieć - po prostu bardzo dziękuję :)

      Usuń